Menu

Widzi mnie się

Blog o wszystkim - mimo braku takiej kategorii, bo nie lubię być szufladkowana

Plany

widzimniesie

Nadeszła pora kiedy to trzeba przeliczyć ile będziemy mieli funduszy na wyjazdy wakacyjne i na polskie długie weekendy, bo robi się późno i należałoby zrobić jakieś rezerwacje. Nastolatek wymyślił sobie w tym roku survival... Już słyszę te nocne telefony: ale mamo tu się nie da spać, drzewa szumią, hałasują, trzeszczą, w lesie można się zgubić i są pająki (nastolatek, mimo iż chłopak unika zbliżania się do pająków) i inne robactwo, nie ma dużej wygodnej łazienki, musimy nauczyć się gotować... No jakoś nie widzę go na tym survivalu. Marudzi też o obozie żeglarskim, bo koledzy byli w zeszłym roku. No nie wiem czy mu się spodoba. Myślałam, żeby znaleźć jakiś nie za drogi jacht, który można by wynająć na długi majowy weekend. Zobaczyłby czy takie przyjemności mu pasują, ale nasz rodzinny sternik ma już na ten czas inne plany, a my bez doświadczenia boimy się wziąć pojazd większy od pontonu ;) Zresztą to i tak byłoby za późno na robienie rezerwacji, bo najlepsze obozy wakacyjne w tym czasie będą już zajęte... Najchętniej puściłabym go na tradycyjną kolonię albo obóz językowy. W tym roku jakoś nie idzie nam odkładanie na wakacje, więc postanowiliśmy, że wyjazdy zasponsoruje nam urząd skarbowy ;) Poniekąd, bo ze zwrotu podatku. Trzeba tylko rozsądnie wszystko przekalkulować, żeby nie trzeba było wejść na debet, bo 500 zł na dziecko nie dla nas.

A tymczasem mamy okres przedwiosenny i przedświąteczny. W zamrażalniku już leży gęś i wołowina, bo lubię te mięsa przemrozić przed peklowaniem i pieczeniem. W szafce czekają bakalie. W tym roku wypróbowuję nowy przepis na mazurka orzechowego. W zasadzie chcę kupić małe foremki - takie wielkości połowy - jednej trzeciej tradycyjnej formy na ciasto, bo w święta lubimy urozmaicenie, a w ten sposób będę mogła upiec np. sześć różnych ciast nie ryzykując, że część się wyrzuci, bo go będzie za dużo. Po kawałeczku każdego szybciej się zje. Na wszelki wypadek, gdyby się okazało, że nie mam czasu bawić się w robienie pisanek, uzbierałam pokaźną ilość łupek z cebuli na kraszanki. Ech te Święta. Miło byłoby zjeść obiad na tarasie, ale to jeszcze nie teraz.

© Widzi mnie się
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci