Menu

Widzi mnie się

Blog o wszystkim - mimo braku takiej kategorii, bo nie lubię być szufladkowana

Niby...

widzimniesie

Dziś niby świat się wydaje piękniejszy, bo deszcz wyostrzył kolory. Jest zielono, bardzo zielono, a to że niebo zasnuły jasno szare chmury to trudno. Szary w różnych odcieniach jest przecież modny od wielu sezonów... Tyle, że mimo tego "niby", czuję się taka jakaś wypompowana, bez energii. Mam nadzieję, że to tylko efekt niewyspania, bo przez nadmiar obowiązków rzeczywiście ostatnio niewiele śpię. Oby do weekendu. Jest szansa, że w niedzielę nadrobię.

Z innego tematu: wyczytałam ostatnio, że szparagi potrafią urosnąć naprawdę spore i przypominają wtedy iglaka... I tak mnie korci, żeby zasadzić takiego w ogrodzie...

Czy u Was też jest taka piękna pogoda?

widzimniesie

Czy u Was też jest taka piękna pogoda? 

Bo u mnie jest boska: +22 stopni C, błękitne niebo, żadnego wiatru.

Po pracy zamierzam zrobić kilka rzeczy, a mianowicie kupić wiosenną kurtkę i nowe baleriny, bo obecne mi się za bardzo rozczłapały, poprać i pochować zimowe rzeczy.

Ale to po pracy, a teraz trzeba do niej wracać :)

Miłego dnia.

Nie mam czasu

widzimniesie

Nie mam ostatnio czasu na nic. Biegam od zadania A do zadania B. Nie mam nawet czasu zrobić porządnego wpisu, a jestem tu tylko i wyłącznie dlatego, że uwielbiam 28 lutego. Bardzo mi się podoba ta data. Tak po prostu. Nie jest związana z żadnym ważnym wydarzeniem w moim życiu, choć kto wie, może kiedyś wydarzy się tego dnia coś dla mnie istotnego. Póki co podoba mi się dla samego wyglądu, brzmienia :) Taki bezinteresownie ulubiony dzień :)

Przed feriami

widzimniesie

Za chwilę zaczynają się ferie zimowe. Miałam nadzieję wyskoczyć z dzieckiem do Szklarskiej Poręby, ale jak oglądam filmy z dzisiejszego dnia z kamer internetowych to nie wygląda to zachęcająco :( Od dwóch dni miał tam sypać śnieg, a z tego co widzę jest mgła, jest szaro, bez śniegu poza tym na stokach i na szczytach. A zatem widoki do kitu, stoki pewnie będą zatłoczone, a spacery przy takiej pogodzie jakoś nie są zachęcające :( Hmmm.... Ciekawe czy w ciągu kilku dni coś się zmieni. Chyba na wszelki wypadek muszę opracować plan B... Albo z uporem brnąć w plan A, a później wyskoczyć do term ogrzać się i poprawić humor...

Wsparcie

widzimniesie

Miło i szlachetnie jest służyć wsparciem innym, ale dobrze też móc w razie potrzeby móc liczyć na wsparcie ze strony innych. Ostatnio, przy okazji tworzenia u nas nowego działu "wsparciowego" zastanawiałam się jak to jest u mnie z tym wspieraniem. I powiem tak: albo mnie dopadła jakaś depresja i wszystko widzę w ponurych barwach, albo nie jest dobrze. Kiedy ktoś mnie o coś prosi, to lecę z pomocą. Czasem wystarczy wysłuchać, czasem pogadać, czasem pomóc załatwić jakieś sprawy osobiście albo podzwonić. Gorzej jak to ja czegoś potrzebuję. Wtedy nagle okazuje się, że wszyscy są czymś zajęci, albo słyszę odpowiedzi, że się na tym nie znają, więc żebym pogadała z bliżej nieokreślonym "kimś innym". I zwykle kończy się tym, że załatwiam sama, szukam odpowiedzi w sieci, albo obdzwaniam instytucje czy firmy, które mogą mi pomóc. I pal licho jeszcze jak sprawa dotyczy rzeczy, które jestem w stanie ogarnąć. Gorzej gdy sama czuję, że nie daję rady i miałabym ochotę - jeśli nawet nie zrzucić na kogoś swoich problemów, to przynajmniej się nimi podzielić i usłyszeć jakąś radę, jakieś słowa świadczące o tym, że nie jestem obojętna, że ktoś mnie wysłuchał a nie bujał w obłokach w oczekiwaniu aż skończę. Ech, chyba powinnam sobie wytatuować w widocznym (dla mnie) miejscu coś w rodzaju: "Umiesz liczyć, licz na siebie". Opcjonalnie zmienić grono przyjaciół i znajomych.

A'propos pomagania, właśnie dzwoniła koleżanka powiedzieć, że jej biuro rachunkowe źle ją rozliczyło trzy miesiące temu i dostała powiadomienie ze skarbówki o wszczęciu postępowania. Prosiła czy mogłabym do niej wieczorem wpaść pogadać, doradzić i pomóc znaleźć jakieś inne dobre biuro rachunkowe, najlepiej w okolicy. No i co ja mam zrobić? Powiedzieć, że ostatnio nie miała dla mnie czasu, więc ja tym razem nie mam go dla niej? Zresztą nie było to raz. Byłoby to niewątpliwie szczere, ale... Czy może przyjąć jej strategię i poinformować o wielu sprawach do załatwienia, które nie pozwalają mi na pomoc. Nie byłoby to szczere, ale ogólnie przyjęte. Czy mimo wszystko iść jej pomóc? Póki co powiedziałam, że jestem w pracy i nie mogę teraz rozmawiać, i że oddzwonię później. Co jest akurat prawdą, bo mamy zakaz załatwiania w pracy prywatnych spraw. Ups :)

© Widzi mnie się
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci